praca dla pilotów
Zaloguj się
Zarejestruj się

5691
Wysłano 35301 ofert pracy
2938
instruktorów
2287
z turystyki
1265
sterników
1207
ratowników
510
sędziów sportowych
622
trenerów
362
menadżerów
440
fizjoterapeutów

Nauka jazdy na nartach zjazdowych – Nie róbcie tego w domu.

praca instruktora

Nauka jazdy na nartach zjazdowych – Nie róbcie tego w domu.

 

Jako ,że piszę ten tekst na stronie „instruktorzy” pragnę oświadczyć: nie jest moim zamiarem odbierać Wam (nam!) chleba. Nie jest także moim zamiarem pisać podręcznika „kursu korespondencyjnego” narciarstwa alpejskiego. Po co więc to piszę?

Głównie z powodu mojego nieuleczalnego grafomaństwa. Jest też w tym trochę troski o potencjalnych kursantów i chęć przedstawienia co ich czeka na stoku.

Czy w ogóle jest możliwa samodzielna nauka jazdy na nartach zjazdowych? No cóż, to trochę jak z tą kurą i jajem. Kto był pierwszy? Czy kursant czy instruktor. Wychodzi , że pierwsza była...kura! Sorki, chyba się zapętliłem.

 

Na początek zapraszam do przeczytania moich poprzednich blogów. Szczególnie polecam „Carving – wynalazek czy odkrycie?” Pozwoli to Wam na głębsze zrozumienie moich przemyśleń, a mnie na oszczędzeniu kopiowania fragmentów z innych blogów.

 

Od samego początku (intro).

Ci co uprawiają intensywnie sport mogą obejść intro.

Powinienem przekopiować tabelki z wykresami obciążeń stawów podczas jazdy na nartach zjazdowych. Miałbym kłopot z prawami autorskimi kilku wykładowców z AWFu , no i sam musiałbym się trochę poduczyć. Krótko, wasze stawy, ścięgna i mięśnie będą pod dużo większym obciążeniem, niż podczas pracy biurowej czy nawet chodzenia po schodach. Być może dojdą po kilku dniach jazdy bez kontuzji do stanu pozwalającego na tak intensywną pracę i przyswajanie tlenu, ale to już będzie czas na powrót do domu. Szczególnie w narciarstwie zjazdowym mają znaczenie obciążenia statyczne, kiedyś ćwiczone jako „krzesełko” plecami do ściany.  Jest to niepopularne i zapewne tego nie zrobicie, ale polecam przygotowanie do sezonu narciarskiego...gorąco.

 

Sprzęt.

Z nartami to trochę jak z ciążą... nie da się tylko spróbować. Albo wte albo wewte. Skoro już się decyduję to trzeba kupić sprzęt. Dla tych , co tego nie kupują (znaczy się mojej sugestii!) , kilka wskazówek.

Czy to sklep czy wypożyczalnie, musicie mieć pewną świadomość „interesów”. Inny interes ma sprzedawca, inny gość z wypożyczalni, a inny Wy. Nawet nie wyobrażacie sobie jak różny.

 

Sklep.

Wiadomo , najdroższy, co nie oznacza najlepszy...dla Was. Najdroższe narty są wyczynowe. Mało kto na polskich stokach jest w stanie wykorzystać choćby 50% możliwości narty wyczynowej. Tajemnicą Poliszynela jest, że narty wyczynowe mają...krótki żywot. Zarówno ich elastyczność , jak i inne parametry są obliczone na jeden sezon, a nieraz na ...jeden zjazd. Bardzo drogie „gigantki” potrafią na przyszły sezon sflaczeć. Są narty prężone termicznie, że po Zimie są jak kapcie. Ale narty to sprawa prestiżu i nakłanianie do oszczędności mija się z celem.  

 

„- Poproszę buty-„

„- Jakie?”

„-Dobre, a nawet najlepsze...”- ups....

Pomijam cenę. Dobre buty to buty zawodnicze. Zawodnicze buty to buty twarde, Po zapięciu takich butów (jeśli włożymy w nie sami nogę!) jesteśmy zabetonowani , jak „szwagier” Al Capone. Czy to źle? Źle jeśli dopiero się uczymy. Takie buty nie pozwolą nam pochylić kolana do przodu, nie pozwolą nam w ogóle zgiąć stawu skokowego. Bez tego nie mamy co śnić o nauce carvingu.  Moje zdanie w tych sprawach, dobre „cywilne” narty i kiepskie buty. Tanie nie znaczy byle jakie. Powinny mieć co najmniej 3 klamry i regulację nachylenia cholewki. Tanie buty są miękkie i pozwalają na ugięcie kolana. Zgięte kolano pozwala na boczne wychylenie (anatomia) i zaczynami sterować nartami.

 

Kijki.

Jazda na carvingach bez kijków to legenda. Wystarczy popatrzeć na wyczynowców, nawet freestyle jedzie z kijkami.

Podczas nauki jazdy gros energii pochłania utrzymanie równowagi. Każda jej utrata to strzał adrenaliny odczuwany jako nagły przypływ gorąca. Po pewnym czasie kursant jest spocony i zniechęcony. Nie wspomnę o wstawaniu po upadku, dochodzeniu do wyciągu.

Nagminnie się zabiera kijki dzieciom. Wierzcie mi, narty bardziej im zagrażają niż kijki. Wbicie kijka w oko to bzdura. Nieraz widzę grupę kursantów, połowa ma kijki, a połowa nie. Współczuję instruktorowi. A po co nam kijki podczas jazdy? Od czasu wyrugowania christianni z programu szkolenia, wszelkie NWNy na kijkach wydają się zbędne. Wbicie kijka pozwala jednak uzyskać moment obrotowy w skręcie. Mimo, że sterujemy kolanami, niezbędne jest wprowadzenie rotacji. W jeździe bez kijków rotację ciała uzyskamy obrotem ramion. Pozwala to na długie łuki, ale nie na szybkie skręty w śmigu. Jadąc bardzo ciasnymi skrętami sterujemy kolanami, odcinając „podwozie” od tułowia. Wbicie kija określa oś skrętu.

 

Ubranie.

Jedno co budzi moje zastrzeżenia to dobór naszej izolacji termicznej. Niestety z reguły przegrzewamy...dzieci, o sobie nie wspomnę.

 

Kask.

Ustawa określa jego obecność. My decydujemy co pod niego zakładamy. Największą „chłodnicą” naszego organizmu jest nasza głowa. Ten lejący się pot spod polarowych kominiarek dzieci... groza.

 

Gogle.

Jazda w goglach, gdy nie pada intensywny śnieg jest niewskazana. Ogranicza bardzo pole widzenia, co przy tłoku na stokach kończy się kolizją.

 

Stok.

Polecam blog „Stok idealny”.

 

Nauka:

 .... no to szukamy instruktora. Pewne wskazówki da kolejny mój blog ”Instruktor Stokowy”.

No ale obiecałem „kurs wirtualny” . Dobrze! 

Nadal twierdzę, że nie da się nauczyć jazdy samemu, ale spróbujcie. Po prostu szczegóły umykają. Niewykonanie najdrobniejszej czynności z tego opisu wpłynie na niewykonanie następnej, tzw. czynnik ludzki ! Kto przeczyta mój opis i uda mu się opanować sztukę narciarstwa zjazdowego, będzie zaprzeczeniem tej teorii.

 

No to zaczynamy.... każdy problem wyniknie z niedokładnego wykonania opisanej ewolucji.

 

Wchodzimy na stok. Znajdujemy spokojne i bezpieczne miejsce, gdzie możemy rozpocząć naukę. Tu należy wprowadzić pewne pojęcia geograficzne. Co jest „górą” stoku , a co „dołem” , co jest „do stoku” a co „od stoku”, „górne krawędzie” i „dolne krawędzie”. .. pozostawiam Wam.

Co do linii spadku stoku to trochę po mojemu. Wyobrażamy sobie piłkę na stoku, albo też używamy prawdziwej. Linia jej toczenia to linia spadku stoku. Jak się okazuje, to nie zawsze ta sama linia co łącząca szczyt stoku z jego podstawą.

 

Umawiamy się, że wszystko prócz jazdy, robimy w poprzek stoku (idealnie pod kątem 90 stopni do linii spadku). Wszystko, czyli: wpinanie nart, wstawanie po upadku, palenie, picie piwa i wszelkie „ppp”. Ta zasada będzie najczęściej łamana, co będzie owocowało trudnościami we wpięciu nart, trudnościami we wstawaniu po upadku i inne popularne rozrywki na stoku.

 

Mamy już spacery po płaskim zaliczone.  Wiemy, że narty lubią ustawienie równoległe i wszelkie odstępstwa karane są nadepnięciem na tyły lub skrzyżowaniem przodów.

 

Podchodzimy pod stok. Ustawiamy się w poprzek stoku i stawiamy krok w bok w górę stoku. Wzrastające nachylenie stoku spowoduje, że narty zaczną nam „odjeżdżać”. Spowodowane to jest ustawieniem nart płasko do stoku. Przechylamy więc ugięte kolana w stronę stoku (jego góry). Tak więc będziemy podchodzili na górnych krawędziach nart. Koniec uślizgów.

Jeśli narty będą nam jechały do tyłu (a będą!), to znaczy, że „odeszliśmy od pozycji ”w poprzek stoku” nartami. Poprawiamy pozycję obniżając czuby nart. Jeśli odjeżdżamy do przodu, tzn, że tyły są za wysoko. Jest to ważne ćwiczenie na sterowanie kolanami w czasie jazdy, co nas wkrótce czeka.

 

Uzyskaliśmy już pewne przewyższenie (weszliśmy pod górkę).

Stoimy z nartami w poprzek stoku i przyjmujemy pozycje zjazdową. Nazwiemy ją „ABC”.

A-   ustawiamy narty równolegle na szerokość bioder.

B-   Uginamy kolana, naciskając na języki butów do momentu, gdy zakryjemy widok czubków butów kolanami.

C-   Pochylamy oba kolana w stronę góry stoku i obciążamy górne krawędzie nart.

 

Pozycje ABC utrzymujemy cały czas do końca ewolucji zjazdu, aż do zatrzymania.

 

Małymi kroczkami obniżamy czubki nart, co owocuje rozpoczęciem jazdy w przód. Cały czas, nieprzerwanie , mamy pochylone ugięte kolana do stoku wg pozycji ABC. Jazda na górnej krawędzi spowoduje „wejście” nart w łuk, pod stok (promień łuku zależy od modelu nart). Po chwili narty już jadą pod gorę i się zatrzymują. 

 

Jeśli ewolucja nam wychodzi i czujemy się pewnie, kierujemy narty coraz ostrzej w dół stoku stoku. Za każdym razem ABC i jedziemy łukiem do zatrzymania.

 

Istotne jest obejrzenie swojego śladu nart. Powinny go stanowić dwie ostre kreski, oddalone od siebie o stały rozstaw nart i rysujące regularny wycinek okręgu. Każde odstępstwo od tego opisu wymaga powtórzenia ćwiczenia.

 

Należy tu dodać opis zwrotu, gdyż szerokość stoku nie pozwoli nam w nieskończoność jechać w jedna stronę.

 

Zwrot.

 Stoimy w poprzek stoku na górnych krawędziach nart. Miejsce naszych butów uznajemy za jeden róg trójkąta równobocznego. Wbijamy kijki poniżej naszej pozycji w dole stoku, jak najdalej od butów. Miejsce wbicia kijka lewego i prawego to dolne rogi naszego trójkąta równobocznego. Linia łącząca miejsca wbicia kijków musi być idealnie poprzeczna do linii spadku stoku. Długości boków trójkąta musi być większe jak odległość naszych butów od czubków nart. Dłonie przemieszczamy z pozycji uchwytu za rączki to pozycji naciskania środkiem dłoni na końce kijków. Pochylamy wbite kijki tak by tworzyły linię prostą z naszymi wyprostowanymi rękami. Odpychamy się kijkami, przenosząc ciężar ciała na kijki. Mając odciążone nogi, przestępujemy małymi kroczkami obracając narty wokół osi jaki stanowi punkt pod naszymi butami. Po uzyskaniu obrotu o 180 stp i umieszczeniu przodu obu nart w miejsce gdzie były ich tyły, znajdujemy się już odwróceni i w poprzek stoku. Obciążamy nogi i stajemy z kijkami w pozycji do zjazdu.

Kto uważa ten opis za niejasny, to pragnę powiadomić, że przetestowałem go na blondynce... i wykonała (jeszcze mi nie oddała podręcznika do trygonometrii...)

 

Wracamy do zjazdu.

Za każdym zjazdem rozpoczynamy ustawiając narty coraz bliżej linii osi spadku stoku.

Nasze ćwiczenie powtarzamy do osiągnięcia bezproblemowego zjazdu zaczynającego się wzdłuż linii spadku stoku. Jedziemy wtedy prosto w dół stoku i po osiągnięciu prędkości pochylamy kolana  w lewo (lub prawo, do wyboru). Narty jadąc na górnych krawędziach, wejdą w łuk i podjadą pod stok, do zatrzymania.

Jeśli ćwiczenie to nie stanowi już problemu, przechodzimy do łączenia skrętów.

 

Zaczynamy zjazd na prawych krawędziach, wchodząc w prawy łuk. Pilnując by prędkość nie zmalała podczas podjazdu pod stok, przechylamy kolana w lewo do pozycji „narty płasko do stoku”. Prędkość się zacznie zwiększać i wtedy łagodnie przechylamy kolana głębiej w lewo, stawiając narty na lewych krawędziach. Wchodzimy w lewy łuk. Pilnując by prędkość nie zmalała podczas podjazdu pod stok, przechylamy kolana w prawo do pozycji „narty płasko do stoku”. Prędkość się zacznie zwiększać i wtedy łagodnie przechylamy kolana głębiej w prawo, stawiając narty na prawych krawędziach. .. bla bla bla...

 

Zapewne zauważyliście, że nie ma ani słowa co należy robić z rękoma, kijkami i górą ciała. I tak trzymać. Jeśli wszystko zrobicie prawidłowo to ręce nie będą wam przeszkadzać, ciało podąży za nogami, a nogi to kolana. Bo w nartach zjazdowych to kolana rządzą!

Powodzenia

 

No to na tyle.

 

 

 

Jesionkówka  marzec 2010

 

 



Zbigniew Mazuś
2010-03-15 18:09:26
Średnia ocen: 9, oddanych głosów: 11
Oceń bloga:
Jesteś niezalogowany. Twoje IP zostanie zapamiętane przy głosowaniu.

Zaloguj się by dodawać komentarze

Wpis nie został jeszcze skomentowany.
instruktor

Kursy IKO

sosnow

Jedziemy

Piloci wycieczeki

agenci turystyczni

opinie turystyczne
Praca dla instruktorów narciarstwa:…[1]
Instruktorzy/ instruktorki narciar…[1]
Instruktorzy/ instruktorki narciars…[1]

Oferuję pracę jako wychowawca kolon…[1]
Ratownik wodny / instruktor pływani…[1]
Szukam pracy wychowawcy kolonii, in…[1]

Disulfiram alcobuse tabletki pasozy…
Ketokonazol dermatofity drozdzaki g…
Ekstrakt swinskiej tarczycy supleme…